„Bliska sobie”- książka, która jest jak rozmowa z najbliższą przyjaciółką

Z czym kojarzy Wam się macierzyństwo? Jaka myśl pojawia się jako pierwsza, kiedy słyszycie to słowo? Czy jest to misja? Miłość? Troska? Zachwyt? Radość? Duma? Spełnienie? Czy może chaos? Brak czasu dla siebie? Lęk? Zmęczenie? Samotność? Presja społeczna? Niekończące się obowiązki? A może jedno i drugie? Niezależnie od tego, którą z opcji wybierzecie, niezaprzeczalnym pozostaje fakt, że jest to doświadczenie absorbujące i zmieniające naszą dotychczasową tożsamość, na wielu różnych poziomach. Transformujące. Takie, po którym nic już nie jest takie samo. Od którego nie ma odwrotu. 

W codziennym pędzie, pośród wielu obowiązków i zadań, które (często nawet nie zdając sobie z tego sprawy) wykonujemy, bardzo łatwo jest zatracić siebie. Zapomnieć o tym, co stanowi o istocie tego, kim naprawdę jesteśmy. Nie chodzi o to, co udało nam się zrobić, załatwić, dopilnować, z czego same skrupulatnie się rozliczamy i z czego rozlicza nas świat. Nie o to, co składa się na bycie “dobrą mamą”, ale o wszystko to, o czym marzymy, co chciałybyśmy osiągnąć, co nas interesuje, co sprawia nam przyjemność, co decyduje o tym, że my to my. 

Tracimy z tym kontakt stopniowo i niepostrzeżenie. Zrywamy połączenie. Kiedy wszystko dookoła krzyczy o naszą uwagę, kiedy tyle spraw domaga się atencji, kiedy funkcjonujemy w stanie nieustannej czujności i skupienia na potrzebach innych, często na nasze własne brakuje już czasu i sił. 

Teoretycznie wszystko jest okej. Teoretycznie dobrze sobie radzimy. Teoretycznie się realizujemy. I niby wszystko jest tak, jak być powinno. Niby. Bo, gdybyśmy spytały same siebie, jak nam jest we własnym życiu, czy czujemy się szczęśliwe i spełnione, to pewnie część z nas nieśmiało pokiwałaby głową na boki. 

I dla tych z nas, które właśnie tak by zrobiły jest ta książka. Dla matek, które czują emocjonalną pustkę, dezorganizację i potrzebę zmian. Które czują, że “coś tu jest nie tak” i że dalej nie powinno “tak” być. Że gubią się w wymaganiach codzienności. Dosłownie i w przenośni, bo same już nie wiedzą w co włożyć ręce, ale też tego, kim naprawdę są. 

Ola Sileńska to mistrzyni łagodności, ciepła i ukojenia, potrafiąca zaopiekować nawet najtrudniejsze emocje, które nieodzownie wpisane są w macierzyństwo. A może zwłaszcza takie. Pisze z pozycji psycholożki, psychoterapeutki, kobiety i matki. Pisze, jak przyjaciółka. Dobra, wyrozumiała i empatyczna, która nie ocenia. Która rozumie. Która uwspólnia z czytelniczką opisywane doświadczenia. Która też tam kiedyś była. W miejscu, które każda z nas pewnie wolałaby znać tylko z opowieści. Ale opowieści takich próżno szukać wśród instagramowych obrazków, które tak często śledzimy, z którymi się porównujemy, do których aspirujemy. Często nieświadomie. Tutaj ich nie znajdziemy. Znajdziemy za to głos, który nie lukruje, który mówi o jasnych i ciemnych stronach. Często z autopsji. Nie jest to zwykły poradnik, który przytłacza nas suchą teorią i złotymi radami, ale fragment życia i własnej historii autorki. Autentyczny. Wiarygodny. Szczery. 

To ciepły i mądry przewodnik, który krok po kroku pokazuje, jak na nowo odnaleźć i pokochać siebie, uczyć się stawiać granice, prosić o pomoc, radzić sobie z wpisanym w macierzyństwo lękiem, paraliżem decyzyjnym i porównywaniem się z innymi. W przystępny sposób tłumaczy, skąd biorą się nasze uczucia i jak je akceptować, zamiast z nimi walczyć. Jak oswoić surowy głos w naszej głowie i zamienić go na głos wspierającej przyjaciółki, którą możemy być same dla siebie. 

W natłoku wrześniowych obowiązków, pośrodku chaosu związanego z początkiem roku szkolnego, nowej rutyny, nowych obowiązków, chciałam podzielić się z Wami moim ulubionym cytatem z “Bliskiej sobie”. Cytatem, który mógłby paść z moich ust, bo podpisuję się pod każdym słowem. 

“Głęboko wierzę, że KAŻDA z nas może się wyzwolić z ograniczeń, które ktoś kiedyś na nas nałożył, a my zaufałyśmy, że są dla nas dobre. Być może teraz jest dobry czas to, żebyś spróbowała postawić swoją stopę na innej ścieżce, zrobiła krok w kierunku tego, do czego cię już od dłuższego czasu ciągnie, i zobaczyła, jak ci z tym jest. Prawda jest taka, że nie efekt twoich działań będzie ważny. Zawsze na końcu drogi możesz stwierdzić, że czujesz się rozczarowana, że nie jest tak, jak sobie to wyobrażałaś. Ważna jest twoja decyzja, żeby ruszyć z miejsca, zobaczyć swoją sprawczość i dostrzec, że to ty jesteś dla siebie ważna, bo postanowiłaś pójść w tę stronę, którą podpowiadało ci twoje mądre serce”.

Słuchajmy tego serca. Zatroszczmy się o siebie, choć nie jest to łatwe w tak gorącym dla wszystkich okresie, ale to właśnie teraz najbardziej tego potrzebujemy. 

Polecam Wam także moją rozmowę z Olą: https://youtu.be/ICu2aOMaZxM 

Daje MOC!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten post:
Facebook
WhatsApp

Zapisz się na darmowy newsletter

Zobacz również