XVIII wiek. Francja. Głęboki kryzys społeczno- ekonomiczny. Wielka Rewolucja. Przemówienia Robespierre’a. Na sztandarach hasła: wolność – równość – braterstwo. Upadek monarchii absolutnej, zniesienie przywilejów stanowych, idea praw człowieka i obywatela.
XXI wiek. Polska. Przemówienia rządzących i głosy społeczeństwa. Na sztandarach wciąż te same hasła, bo ponad 200 lat później nadal są one aktualne. Brzmią jak przysięgi, przyrzeczenia i gwarancja lepszego świata. Świata, który wciąż jest pieśnią przyszłości, czasem brzmiącą jak doniosły hymn, a czasem jak echo wszystkich obietnic bez pokrycia, które do tej pory padły.
Hasła te zna każdy z nas. Są one fundamentem, na którym zbudowano współczesne demokracje. To słowa, które miały zmienić świat. Ale, czy zmieniły go dla wszystkich? Czy dla każdego z nas znaczą one to samo? Czy każdy z nas ma możliwość, aby wcielać je w życie, realizować w praktyce, kierować się nimi na co dzień?
Dla wielu osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów to wciąż tylko pięknie brzmiące, populistyczne ideały, które nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Rzeczywistości, która znacznie odbiega od tego, co na papierze. Od zapisów ujętych w Konstytucji, w konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami i innych aktach prawnych. Aktach, które nie są tylko ideałami, ale obowiązującym prawem. Ratyfikacja nie jest bowiem luźną deklaracją- to konkretne, międzynarodowe zobowiązanie do działania. Zobowiązanie, z którego państwo od lat się nie wywiązuje.
Wolność
Wolność to samodzielne podejmowanie decyzji, postępowanie w zgodzie z tym, co dyktuje nam serce. To niezależność, możliwość wyboru pracy, miejsca zamieszkania, sposobu spędzania wolnego czasu. To robienie tego, na co mamy ochotę, w zgodzie z własnymi wartościami i preferencjami. To decydowanie o swoim losie.
Czy osoby z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie mają takie możliwości?
Czy może wciąż jest to loteria?
Dzieło przypadku?
Splotu wielu sprzyjających okoliczności?
Bez ustawy o asystencji osobistej to wciąż ruletka. To pomoc zależna od miejsca zamieszkania, od krótkoterminowego projektu finansowanego z funduszy unijnych, od dobrej woli organizacji pozarządowych. Bez tej pomocy, na którą przecież nie każdy się “załapie”, wiele osób wciąż pozostaje zależnych od rodziny, opiekunów lub systemu opieki instytucjonalnej (której jakość zazwyczaj pozostawia w naszym kraju wiele do życzenia). Co to za wolność, kiedy pozostaje się zamkniętym w czterech ścianach? Co to za wolność, kiedy jest się uzależnionym od dobrej woli innych? Od bezinteresownej pomocy, na którą pozostaje liczyć? To wolność iluzoryczna. Nierzeczywista. Pozorna. Asystencja osobista jest narzędziem do realizacji prawdziwej wolności. Wolności, która powinna przysługiwać każdemu, bez względu na indywidualną sytuację i życiowe ograniczenia. A kiedy państwo odmawia tego prawa osobie z niepełnosprawnością, skutkiem ubocznym jest uwięzienie w czterech ścianach także jej opiekunów, którzy wbrew własnej woli wypadają z rynku pracy i życia społecznego.
Równość
Co to właściwie znaczy? Co oznacza w dzisiejszym świecie? W naszej sytuacji?
Z założenia to takie same szanse dla wszystkich. To traktowanie wszystkich tak samo. To start z tej samej pozycji. To takie same szanse. To egalitaryzm. To jednakowy dostęp do wszystkich możliwości. A to często wymaga usunięcia barier, których inni nie doświadczają.
A jak wygląda to w sytuacji OzN i ich opiekunów? Koń jaki jest, każdy widzi. Brak ustawy o asystencji osobistej to student z niepełnosprawnością, który nie może uczestniczyć w zajęciach, to pracownik pozbawiony szans, aby dotrzeć do biura i wykonywać swoje obowiązki, to rodzic, który jest uwiązany do własnego dziecka, to ktoś, kto ze względu na swój stan zdrowia nie może samodzielnie wziąć udziału w wyborach, czy uczestniczyć w życiu kulturalnym. To potencjał milionów osób, który pozostaje niewykorzystany. Czy to jest właśnie ta konstytucyjna równość?
Zamiast aktywnych, płacących podatki członków społeczeństwa, mamy osoby skazane na bierność i świadczenia socjalne – nie z własnego wyboru, ale z powodu systemowych zaniedbań. Nie z powodu braku chęci, a z powodu wymaganej symbolicznej “zgody urzędników” na to, aby pójść do kina, do sklepu, do pracy. Bez tej zgody utrwalają się nierówności. Potęguje izolacja społeczna. Wzmacnia wykluczenie.
Braterstwo
Braterstwo to idea solidarności, poczucia wspólnoty i wzajemnej odpowiedzialności. To zbiorowa gotowość do wspierania innych. To świadomość, że w razie konieczności, możemy na kogoś liczyć, bo oprócz tego, że jesteśmy odrębnymi jednostkami, jesteśmy także społecznością, częścią wspólnoty, której nasz los leży na sercu.
W kontekście niepełnosprawności, braterstwo jest testem na to, czy postrzegamy naszych współobywateli jako integralną część wspólnoty, czy jako „problem”, którego rozwiązanie cedujemy na ich rodziny. Warto zastanowić się nad tym- czy jako społeczeństwo zdajemy ten test? Czy tworzymy przestrzeń, w której jest miejsce dla każdego? Czy może tylko dla tych, którzy spełniają określone wymagania i standardy?
Brak ustawy o asystencji osobistej daje jednoznaczną odpowiedź na te pytania. Przerzucanie odpowiedzialności za osoby z niepełnosprawnościami na ich rodziny lub “ochotniczych pomagaczy”, którzy z doskoku udzielą potrzebnego wsparcia, jest zaprzeczeniem idei braterstwa. To prywatyzacja odpowiedzialności, która prowadzi do wykluczenia nie jednej, a co najmniej dwóch osób – osoby z niepełnosprawnością i jej „opiekuna”, który rezygnuje z własnego życia zawodowego i społecznego. To tworzy zależność, a nie solidarność.
To nie techniczna luka w prawie. To fundamentalne naruszenie idei, na których opiera się nasza cywilizacja. To codzienne odbieranie wolności do samostanowienia, utrwalanie systemowej nierówności i zaprzeczanie idei społecznego braterstwa.
Czy naprawdę jesteśmy społeczeństwem równych obywateli, jeśli tak wielu z nas nadal musi „prosić o wolność”? I co się stanie, jeśli w końcu przestaniemy?
05.08 organizowany jest kolejny (trzeci) protest pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Po raz kolejny będziemy mówić tam o tym, co powinno być oczywistością. Ale nie jest.
Bądźcie razem z nami. Pokażmy ilu nas jest. Pokażmy, że pod liczbami i danymi statystycznymi kryją się prawdziwe jednostki i realne życia- zależne od tego, co postanowi wobec nich ktoś inny. Pokażmy, że nie poddamy się tak łatwo i że ciągle wierzymy w coś, co wciąż jest tak samo ważne i o co wciąż warto walczyć.


