Skierowania. Recepty. Zalecenia. Egzotycznie brzmiące terminy medyczne. Rajd po specjalistach. Tułaczka od gabinetu do gabinetu. Wizyty diagnostyczne. Wizyty kontrolne. Próba zorientowania się w systemie, który wcale nie wyciąga do nas ręki.
“Gdzie teraz należy się zgłosić?”
“Skąd to wziąć?”
“Jakie są procedury?”
“Kogo podpis powinien tu być?”
“Co nam przysługuje?”
“Ile trzeba będzie czekać?”
Terapie. Szukanie najlepszych opcji. Próba zorientowania się w tym, czego będziemy potrzebować. Dzwonienie. Pytanie. Ustalanie.
Nikt nam nic nie mówi. Nie prowadzi nas za rękę. Mnóstwo sprzecznych informacji. Mętlik w głowie. Chaos codzienności. Brak snu. Instynkt przetrwania. Codziennie rano w głowie jedna myśl: “byle do wieczora”.
Odpowiadanie w kółko na te same pytania. Bezmiar “dobrych” rad, które (choć wypowiadane pewnie w dobrej wierze) niczego nie zmieniały.
Rozpaczliwe porównania do zdrowych rówieśników. Patrzenie jak ten pociąg odjeżdża. Bez nas. Machanie mu na pożegnanie. Godzenie się z zupełną zmianą życia.
Płaczące dziecko, którego nie da się ukoić. Płacząca ja. Płynnie przechodząca od działania do załamania. Od trybu akcja-reakcja do zupełnej bierności. Zrywy inicjatywy, przeplatane całkowitą stagnacją. Ruch i bezruch połączone ze sobą w dziwnym tańcu.
7 rzeczy, których nikt nie mówi o macierzyństwie bez instrukcji:
1. Twoje życie podzieli się na dwa etapy- “przed” i “po” diagnozie.
Diagnoza to symboliczne cięcie, które sprawia, że tracisz grunt pod nogami i dotychczasowe punkty odniesienia. Między tym, co było, a tym, co jest często nie będzie już żadnego połączenia. Po czasie, przeszłość stanie się odległym, nierzeczywistym wspomnieniem. Czymś, do czego nie ma powrotu. Będziesz musiała odnaleźć się w zupełnie nowej sytuacji. Zbudować swój świat na innych fundamentach. Od podstaw. Z uwzględnieniem obecnych możliwości, szans i zasobów. Dopóki nie oswoisz się ze stratą, będziesz stać w rozkroku. Patrzeć wstecz. Tęsknić za dawną sobą, wszystkim tym, co znałaś i przyszłością, która się nie wydarzy.
2. Twoje imię powoli zniknie.
Staniesz się wyłącznie “mamą Zosi, Krzysia, czy Antka”. Tak będą zwracać się do Ciebie lekarze, terapeuci, specjaliści, a często także rodzina. Ludzie przestaną rozmawiać z Tobą. Liczyć się będzie wyłącznie rola, którą pełnisz, i która stopniowo będzie zawłaszczać wszystko to, kim kiedyś byłaś. Nikt nie zapyta o to, co u Ciebie. Wszystko zacznie się kręcić wokół spraw dziecka. Jego rozwoju i jego potrzeb. Staniesz się elementem tła.
3. Twoje ciało stanie się “narzędziem” obsługowym.
Będzie w wiecznym trybie czuwania. Przestanie być symbolem kobiecości i przyjemności. Zacznie się kojarzyć wyłącznie z wysiłkiem. Zniesie wiele trudu. Przestaniesz wykonywać badania profilaktyczne i zwracać uwagę na własne potrzeby. Przekroczysz wiele granic. Cierpliwości. Wytrzymałości. Siły. Prawdopodobnie dowiesz się ile czasu można przeżyć bez snu. Bez poczucia bezpieczeństwa. Bez ciszy. Bez relaksu. Bez autonomii i własnej przestrzeni. Bez możliwości zadbania o zdrowie i regenerację.
4. Zaprzyjaźnisz się z poczuciem winy.
Stanie się Twoim codziennym towarzyszem. Będzie Ci podpowiadać wszystko to, co jeszcze mogłaś zrobić, choć nawet o tym nie wiedziałaś. Będzie porównywać Cię z innymi, którzy to robią i mają lepsze efekty. Wytykać wszystkie błędy, potknięcia, zaniechania, spóźnione decyzje, zaprzepaszczone szanse. Będzie Cię pytać, czy tak “wypada”, kiedy tylko pomyślisz o tym, żeby zrobić coś dla siebie- wyjść na kawę, pomalować paznokcie, kupić sobie nową sukienkę. Zrodzi w Twojej głowie mnóstwo wątpliwości. Zacznie Cię przekonywać, że wszystko zależy od Ciebie, a skoro coś się nie udaje, to widocznie Twoja wina.
5. Staniesz się ekspertką w dziedzinach, o których wolałabyś nie mieć pojęcia.
Nauczysz się nowego języka, który od teraz będzie opisywał Twój świat. Będziesz posługiwać się nim w szpitalach, przychodniach, gabinetach. Spędzisz mnóstwo godzin na poszukiwaniu różnych informacji, do których dostępu nie udziela nikt, prócz innych rodziców będących w podobnej sytuacji i kilku życzliwych ludzi, których być może spotkasz gdzieś po drodze. Nie powiedzą Ci o tym wszędzie tam, gdzie regularnie się pojawiasz- w urzędach i innych instytucjach “pomocowych”. Zapytani, odpowiedzą. Często zdawkowo i niechętnie. Nie wychodząc z inicjatywą. Nie proponując rozwiązań, które mogłyby ułatwić Ci życie.
6. Przekonasz się, że czasem sukces oznacza także to, że nie jest gorzej.
Dowiesz się, że nie na wszystko masz wpływ. Że suma nakładów nie musi równać się ilości zysków. Że rozwój może przebiegać powoli. Że pewne rzeczy być może się nie wydarzą. Nauczysz się nowej definicji postępu. Uważności na drobne zmiany. Radości z małych rzeczy. Akceptacji. Wdzięczności. Odpuszczenia oczekiwań. Płynięcia z prądem. Odpowiadania na bieżące potrzeby. Wyjścia poza schematy. W świecie, który pędzi i wymaga ciągłych „osiągnięć”, zaczniesz doceniać milimetry. Przebłyski. Chwile.
7. Dowiesz się, że to nie tylko poświęcenie.
To doświadczenie, które- choć bolesne- ma także swoje drugie dno. Ukryte zyski, których nie widać na pierwszy rzut oka. Obok zmęczenia, nieprzespanych nocy, strachu i niepewności, poznasz bowiem także miłość. Czystą. Szczerą. Bezwarunkową. Taką, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Która może góry przenosić. W której kryje się ogromna siła. Która nigdy nie traci nadziei. Pozwala trwać. Być obok. Bez względu na wszystko.
Macierzyństwo bez instrukcji to skrajne emocje. Wiele stanów, które często występują jednocześnie. Jeżeli dziś czujesz chaos, potrzebujesz uporządkowania i otulenia- sięgnij po nagranie, które stworzyłam właśnie na takie momenty. Jeżeli wolisz rozmowy z innymi ludźmi, zapraszam Cię do grupy na Whatsappie (link otrzymasz subskrybując bezinstrukcji na buy coffee.to).


