Gdy wszyscy biją brawo, opiekunowie cicho odchodzą…

Czy wiesz, że matki opiekujące się przewlekle chorymi dziećmi żyją krócej niż ich odpowiedniczki w tym samym wieku?

 

Biologiczna różnica wieku jest wprost proporcjonalna do liczby lat sprawowania opieki.

 

Przewlekły stres psychiczny pochłania zasoby i możliwości organizmu przyczyniając się do zmian na poziomie komórkowym. 

 

Stwarza to większe ryzyko chorób serca, nowotworów, insulinooporności, przewlekłych stanów zapalnych i osłabienia odporności, które mogą skutkować przedwczesnym zgonem. 

 

Matki dzieci przewlekle chorych, czy z niepełnosprawnościami częściej zapadają na infekcje i wolniej zdrowieją.

 

Choć są w grupie podwyższonego ryzyka, bardzo często zaniedbują własne zdrowie. Rezygnują z badań profilaktycznych, wizyt u specjalistów, odpowiedniej suplementacji. Choroby, które można by wyleczyć, są u nich diagnozowane w stadiach terminalnych.

 

Zazwyczaj także gorzej jedzą, gorzej śpią i mniej się ruszają, co bezpośrednio przekłada się na wyższą śmiertelność z przyczyn naturalnych.

Okoliczności te zwiększają także ryzyko wystąpienia epizodów depresyjnych, chorób psychosomatycznych i innych zaburzeń zdrowia psychicznego, które mogą skrócić przewidywaną długość życia. 

 

Według najnowszych badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii, 41% matek dzieci z niepełnosprawnością miało myśli samobójcze w trakcie sprawowania opieki, a 1 na 12 z nich przyznała, że stworzyła konkretny plan odebrania sobie życia. 

 

Nie bez znaczenia pozostają także cechy osobowości wytworzone w celu adaptacji do sytuacji, w której się znalazły:

 

  • kompulsywna troska o potrzeby innych, przy jednoczesnym zaniedbywaniu własnych,
  • sztywna identyfikacja z rolą społeczną i związaną z nią odpowiedzialnością,
  • przekonanie, że własne istnienie należy uzasadniać dawaniem i działaniem,
  • tłumienie trudnych emocji.

 

Cechy te, służące odnalezieniu się w aktualnych okolicznościach, stanowią jednocześnie czynnik ryzyka. Sprzyjają nadmiernej orientacji na zewnątrz i zaniedbywaniu siebie. To, co pomaga przetrwać kryzys, jednocześnie zabija.

 

Choć dane te są alarmujące, nie wzbudzają zainteresowania adekwatnego do sytuacji. 

 

Zjawiska występujące na porządku dziennym, stają się bowiem nową “normą”. Pod wpływem częstego kontaktu z nimi przestajemy reagować emocjonalnie. Przymykamy oko. Zamiatamy pod dywan. 

 

Postawa mam dzieci z niepełnosprawnościami, jest postawą, aprobowaną społecznie. Taką, której się od nich oczekuje. 

 

Coś, co przyczynia się do wielu negatywnych konsekwencji, traktujemy jak atut. Zaletę. Mocną stronę. Podejście zasługujące na szacunek i podziw. Widzimy w nim ciepło, czułość, troskę, dbałość i opiekuńczość, nie poświęcenie, przekraczanie własnych granic i ignorowanie potrzeb.

 

Bardzo trudno jest sięgnąć po pomoc, kiedy nie dostrzega się takiej konieczności. Bardzo trudno jest szukać wsparcia, kiedy wszyscy naokoło utwierdzają w przekonaniu, że wszystko jest tak, jak być powinno. 

 

A jednocześnie, wszystkie badania dotyczące dobrostanu opiekunów wskazują na rolę, którą w profilaktyce wypalenia odgrywa pomoc ze strony otoczenia- wsparcie społeczne lub jego brak. 

 

Nie jest ono jedynie „miłym dodatkiem” ułatwiającym życie, a jednym z kluczowych czynników biologicznych, pozwalających nam odnaleźć się w trudnej sytuacji życiowej. Dzięki obecności innych, nasze ciało wydziela bowiem określone hormony, redukuje stres i poziom cytokin zapalnych. Zmniejsza uczucie bezradności i “uwięzienia”, pozwalając lepiej radzić sobie w różnych okolicznościach.

 

Osoby osamotnione w opiece reagują nadmiernym pobudzeniem w sytuacjach, które nie wymagają dużego zaangażowania emocjonalnego, a przez to ich ciało jest w ciągłym napięciu i “trybie przetrwania”. Badania pokazują, że brak wsparcia społecznego jest dla zdrowia tak samo szkodliwy, jak palenie 15 papierosów dziennie. 

 

Grupy wsparcia są uważane przez psychologów klinicznych za najskuteczniejszą niefarmakologiczną metodę ochrony zdrowia psychicznego i fizycznego opiekuna. Ich siła nie polega tylko na rozmowie, ale także na konkretnych procesach psychologicznych i neurobiologicznych, które zachodzą, gdy spotykamy osoby w podobnej sytuacji.

 

Może czytasz to i myślisz: „To o mnie, ale nie mam siły szukać pomocy”. Rozumiem. Dlatego zrobiłam ten krok za Ciebie. Stworzyłam miejsce, gdzie nie musisz nikogo udawać ani o nic walczyć. Nie po to, żeby sobie „pogadać”, ale po to, by towarzyszyć sobie w wymagającej codzienności. By być dla siebie kimś, na kogo można liczyć. Kimś, kto wysłucha i zrozumie.

 

Twoje zdrowie jest filarem, na którym trzyma się cały dom. Nie pozwól mu runąć.

Zaczynamy w ten poniedziałek. 

Wypełnij formularz.

Czekamy na Ciebie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten post:
Facebook
WhatsApp

Zapisz się na darmowy newsletter

Zobacz również