O odwadze, która rodzi się w wątpliwościach

Jak odnaleźć w sobie siłę, aby podążać za głosem własnego serca? I czy to łatwe zadanie? A jeśli nie, to co nas przed tym powstrzymuje? Co nas hamuje? Co odciąga nas od tego, co mamy w środku? 

 

Bardzo często myślimy, że trzeba być odważnym, by obstawać przy swoim. Że niezbędny jest hart ducha, dzielność, bohaterstwo. Że musimy być pewni siebie, by otwarcie wyrażać swoje poglądy. By być im wiernym. Że nie możemy czuć strachu. Ani się mylić. Że nie możemy nie wiedzieć. Że zawsze i wszędzie musimy mieć własne zdanie. 

 

Tymczasem, odnalezienie w sobie siły do świadomego podejmowania decyzji to proces, a nie jednorazowe wydarzenie. Proces, który nie polega na byciu nieomylnym czy pozbawionym lęku, ale na działaniu w zgodzie ze sobą, nawet jeśli mamy wątpliwości, nawet jeśli się wahamy. Pewność siebie i odwaga nie przychodzą bowiem same. Są wynikiem tego, co przydarzyło nam się wcześniej, w czym dorastaliśmy, co na swój temat słyszeliśmy, jakie mamy doświadczenie, wiedzę i umiejętności. Jak bardzo znamy siebie. Jak mocno możemy na sobie polegać. Zaufać. 

 

Siła, pewność siebie i odwaga płynie ze znajomości własnych wartości. Z wcielania ich w życie. Z brania odpowiedzialności za konsekwencje swoich czynów. Z tego, że nasze decyzje są spójne z naszym prawdziwym “ja”. Że rozumiemy swoje potrzeby i za nimi podążamy. Że rozumiemy także swój lęk, robimy dla niego miejsce i staramy się go oswajać. Że potrafimy dać sobie czas i przestrzeń na podejmowanie decyzji. Zadawać pytania i szukać na nie odpowiedzi. Słuchać swojego ciała i własnej intuicji. A czasem także rad innych osób, którym ufamy, i które chcą dla nas jak najlepiej. 

 

W procesie tym nie pomagają nam porównania, patrzenie na innych, którzy wydają nam się w czymś lepsi, mądrzejsi. Nie pomaga słuchanie złotych rad, które nie są adekwatne do naszej sytuacji. Nie pomaga podążanie za innymi, którzy próbują narzucać nam własne zdanie. Stwarzać presję. Nie pomagają negatywne osądy o nas samych. Wewnętrzny krytyk. Umniejszanie swoim możliwościom decyzyjnym. Nadmierne poleganie na innych. Sklejenie się z tym, co “powinniśmy”. Projekcja wymyślonych przeszkód i problemów, które mogą pojawić się po drodze. Strach przed pomyłką, do której nie dajemy sobie prawa. Przed odpowiedzialnością. Przewidywanie porażki. Działanie z rozpędu. Bez refleksji, bez zgłębienia danego tematu przed podjęciem najważniejszych decyzji. 

 

O sile i odwadze do podejmowania świadomych decyzji rozmawiałyśmy dzisiaj w trakcie “Luźnych Rozmów” z innymi mamami OzN. Każda z nich wniosła do dyskusji własną perspektywę. Jestem wdzięczna za każdą z nich. To takie ważne, że możemy uczyć się od siebie nawzajem. Czerpać z własnej wiedzy i doświadczenia. Zobaczyć inną optykę, inne spojrzenie na ten sam problem. To dodaje odwagi do dokonywania własnych wyborów, do zajęcia własnego stanowiska. 

 

Słuchanie siebie wcale nie jest takim łatwym zadaniem. Ale jest czymś, czego można się uczyć. Stopniowo. Powoli. Zaczynając od małych spraw, aż po te wielkiej wagi. Można budować poczucie własnej sprawczości i kompetencji. Budować odwagę do postępowania w zgodzie z własnymi wartościami, choćby wszyscy naokoło mieli na ich temat inne zdanie.

 

Jak zatem odnaleźć w sobie tą siłę, aby podążać za głosem swojego serca? Niezależnie od tego, jakiej odpowiedzi udzielimy, myślę, że jest to bardzo ważne pytanie. Być może odpowiedź nie jest tak ważna, jak sama odwaga, by tego głosu w ogóle zacząć słuchać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten post:
Facebook
WhatsApp

Zapisz się na darmowy newsletter

Zobacz również