Przed nami Święta Bożego Narodzenia. Dla wielu rodziców i opiekunów OzN to trudny czas. Soczewka, która wyostrza to, co na co dzień staramy się zaakceptować i oswoić. Czas słodko-gorzkich przemyśleń, kontrastów, porównań. Czas, w którym nasze życie próbuje dopasować się do wszystkiego, co nas otacza. Wpisać w tradycję, zgrać z tym, co “wypada” i co zazwyczaj powinno mieć miejsce.
Przy świątecznym stole trudniej uciec od niezręcznych pytań, spojrzeń pełnych litości, rad wypowiadanych w dobrej wierze. Od tego, jak bardzo chcielibyśmy, żeby było “normalnie”, a jak bardzo nie jest. Oglądamy świąteczne reklamy, rodziny siedzące wspólnie przy suto zastawionym stole, dzieci biegające wokół choinki. Prezenty, pierniczki, kolędowanie, wyjazdy do bliskich. Być może tak właśnie zapamiętaliśmy ten czas z własnych domów i bardzo chcieliśmy, żeby u nas również tak wyglądał. A być może było zupełnie inaczej i żywiliśmy nadzieję, że przełamiemy ten stan.
A może wolelibyśmy, żeby tego czasu w ogóle nie było? Bo wymaga od nas dodatkowej pracy, bo wybija z codziennej rutyny, bo dokłada trudności, podczas, gdy powinien przecież być chwilą na oddech, zatrzymanie i beztroskę.
Często mamy wizję, że jest to okres, kiedy wszystko będzie wyglądało inaczej. Że my będziemy inni. Że zyskamy dodatkowe pokłady siły, cierpliwości i uważności na siebie nawzajem. Że nasze dzieci przestaną mieć swoje trudności i z radością dopasują się do tego, czego wymaga ten czas. Że codzienne wyzwania staną się mniejsze, albo w ogóle ich nie będzie. Że bliscy wykażą się zrozumieniem i zaoferują wsparcie.
W końcu to moment cudów. Świątecznej magii. Uśmiechów. Radości. Zwierzęta zaczynają mówić ludzkim głosem, problemy się rozwiązują, zażegnujemy kłótnie, zawieszamy spory. Patrzymy na siebie z większą wyrozumiałością i czułością. Doceniamy to, czego na co dzień nie zauważamy, co gdzieś nam umyka w pędzie życia.
Bardzo chcemy, żeby był to czas wolny od codziennych trosk. Inny niż pozostała część roku. W jakimś sensie niezwykły, a niezwykłość ta wymaga od nas dodatkowej pracy, której nie widać na świątecznym obrazku. Która dzieje się gdzieś w tle. Sprzątamy i dekorujemy domy, kupujemy prezenty, przygotowujemy posiłki, organizujemy wyjazdy i rodzinne spotkania, staramy się pogodzić wiele, często sprzecznych interesów, dopasować wszystko do oczekiwań innych i specyficznych potrzeb naszych dzieci. Chcielibyśmy, żeby było inaczej, a jednocześnie trochę “tak samo”, bo często każda zmiana to dla nas dodatkowe wyzwanie- logistyczne, emocjonalne, organizacyjne.
A przecież powinien to być czas spokoju. Tego sobie życzymy. Zdrowych i spokojnych świąt. Niejednokrotnie dla rodziców i opiekunów OzN to największe wyzwanie. Zdrowie i spokój. Tak bardzo od siebie zależne. A często tak niemożliwe do osiągnięcia. Nawet w “normalnych” warunkach.
Chcę Wam dzisiaj powiedzieć, że nie musicie czuć tej magii, ani wpisywać się w żaden scenariusz, który nie uwzględnia Waszej sytuacji i potrzeb. Że nie musicie piec pierniczków i lepić pierogów, jeżeli nie macie na to siły ani ochoty. Że nie musicie nikogo zadowalać, ani udawać, że jest łatwo, kiedy zupełnie tak nie jest. Przepraszać za to, że chcecie zrobić coś inaczej i zrezygnować z tradycji na rzecz spokoju. Macie prawo czuć żal, smutek, złość, niesprawiedliwość, a nawet zazdrość o to, co innym przychodzi łatwiej i wymaga od nich mniejszego wysiłku. Macie prawo być zmęczeni i chcieć po prostu przetrwać ten czas. Bez fajerwerków, bez udziwnień, bez dwunastu potraw i zapraszania gości, z którymi wcale nie chcielibyście się spotkać.
Macie prawo pomyśleć o sobie. O tym, co dla Was ważne. O tym, co ma znaczenie w Waszym świecie. O tym, czego chcielibyście dla siebie. Nie tylko pod choinką.
Być może najlepszym prezentem, jaki możecie sobie podarować, nie jest kolejna rzecz, ale przestrzeń. Przestrzeń, w której nie trzeba udawać, że „wszystko jest w porządku”. Gdzie nie trzeba zakładać maski, ani tłumaczyć, dlaczego Wasze życie wygląda inaczej. Gdzie można odpocząć i być po prostu sobą, ze wszystkim tym, co trudne i piękne.
Zapraszam Cię do tego miejsca. Do wspierającej grupy dla rodziców dzieci z dużymi wyzwaniami. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz takiej przestrzeni- napisz do mnie, wyślę Ci szczegóły.
Moja lista na styczeń powoli się zapełnia, ale czeka jeszcze kilka pustych miejsc przy stole.



2 Responses
Witam, dziękuję za ten wpis 🌹Dotyka tego,czego tak naprawdę boimy się każdego dnia – tego,że nasnzle ocenia ,bo jesteśmy inni w naszej rodzinie ,z naszymi innymi troskami i codziennością , miło byłoby dołączyć do grupy,gdzie rodzice myślą podobnie i też ich życie wygląda inaczej niz na świątecznej reklamie 😉
Dziękuję za ten komentarz. To dla mnie duża wartość wiedzieć, że coś, co piszę oddaje nie tylko moje spostrzeżenia. Napiszę do Ciebie maila z informacjami o grupie. Być może jedno z miejsc czeka właśnie na Ciebie ❤️